lśniącymi ulicami po deszczu spacerują cienie zakochanych par

kilka stóp nad głowami
pusty manekin gra na saksofonie
neonowe światła trochę brzęczą
drżą firanki starych śniących dam
i królowie piją przy kubłach na śmieci
wciąż to samo
wszystko i nic
papieros
wydech
drugi trzeci
dwudziesty
ktoś zajął mój stołek przy Gagarinie
kanapy w palarni pochłaniają moje długopisy
automaty spoglądają hazardem
wciąż to samo
wszystko i nic
szkocka
kolejka
druga trzecia
kobieta
zgubiłem czas pod szybką mojego zegarka
uczucie gdy próbujesz trafić złocistym szczęściem
do gardła Boga
gdzieś na dnie pół świata
obok własnej podświadomości
otoczony przez demony z parasolami
i homoseksualnych pianistów
bezcenność
Poznań dla przegranych